image

Blog podróżniczy z Peru

image

Przeczytaj blog przewodniczki Christiny i śledź jej podróż przez Peru oraz dawne Imperium Inków.

 

Poczuj energię wielkiego miasta w Limie, odwiedź Indian na pływających wyspach z trzciny na jeziorze Titicaca, podążaj śladami cesarza Inków przez Cusco i poczuj magię majestatycznego Machu Picchu.

 

Czytaj dalej poniżej, a także pamiętaj, aby zajrzeć do naszych wycieczek do Peru.

 

Starożytna inżynieria i techniki tkackie

image

26 marca 2019

Po wczorajszej wizycie w Machu Picchu większość z naszej grupy myśli, że zobaczyliśmy już wszystko, co można zobaczyć w Peru. Na szczęście się mylą. Peru oferuje nowe doświadczenia na każdym kroku. Dziś odwiedzimy solne baseny w Maras. To ponad 3000 basenów zbudowanych na zboczu góry, gdzie od czasów przedinkaskich zbierano wodę z solanki. Nikt nie wie dokładnie, dlaczego gorące źródło jest słone, ale przypuszcza się, że przepływa przez ogromne złoże soli, które zostało uwięzione w górze, kiedy Andy powstały miliony lat temu. W porze suchej wszystkie baseny są nawadniane wodą ze źródła, a po kilku dniach silne słońce odparowuje wodę, co pozwala na zebranie grubej warstwy soli w każdym basenie poprzez powtarzanie tego procesu. Spacerujemy między basenami, w których płynie woda ze źródła, i nie możemy się oprzeć, by zanurzyć palec i spróbować wody. Smak soli jest bardzo intensywny, a woda jest tak słona, że po kilku minutach nasze palce stają się całkowicie białe.

image

Dalej wycieczka prowadzi do tarasów rolniczych w Moray. Tutaj szerokie, okrągłe tarasy zostały zbudowane w naturalnym zagłębieniu w górach. To ogromne miejsce może przywodzić na myśl amfiteatr, choć nigdy nie było do tego celu wykorzystywane. Było natomiast czymś w rodzaju centrum badawczego, które Inkowie wykorzystywali w walce o maksymalizację plonów rolnych. Opracowywali oni hybrydy upraw, które były precyzyjnie dostosowane do warunków klimatycznych. Na tarasach w Moray dokładnie badano takie czynniki jak nasłonecznienie, temperatura, opady, wiatr oraz właściwości gleby. W ten sposób udało się na przestrzeni lat wyhodować ponad 3000 różnych odmian ziemniaków i ponad 300 rodzajów kukurydzy, które następnie mogły być uprawiane na terenie całego Imperium Inków, wyżywiając około 12-milionową populację.

image

Zanim dotrzemy z powrotem do Cusco, odwiedzamy kobiecą spółdzielnię w mieście Chinchero, gdzie kobiety wspólnie kontynuują dawne techniki prania, przędzenia, barwienia i tkania pięknych tkanin z owczej i alpakowej wełny. Wszystkie kobiety uczą się tych technik od najmłodszych lat, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, i należą do najlepszych tkaczek w okolicy. Ich tkaniny są tak gęsto tkane, że mogą służyć jako peleryny przeciwdeszczowe. Kolorowe stroje i kapelusze kobiet przypominają o dawnych czasach, gdy hiszpańscy kolonizatorzy decydowali, jak mieszkańcy każdej wioski mają się ubierać, aby łatwiej było ich kontrolować. Z biegiem czasu stroje ze swoimi charakterystycznymi wzorami i kolorami, stały się częścią tożsamości lokalnej społeczności.

O tej porze roku okolice Cusco są szczególnie piękne. Góry są zielone, pola bujnie rosną, a różnorodne odcienie zieleni sprawiają wrażenie, jakby patrzyło się na ogromną mozaikową narzutę. To wspaniały sposób na zakończenie podróży po Peru, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć ogromne różnice zarówno pod względem klimatu, geografii, budowli, starożytnych kultur, jak i współczesnego stylu życia.

Machu Picchu

image

25 marca 2019

Wielki dzień w końcu nadszedł. Dzień, na który wszyscy czekali. Dzień, w którym zobaczymy to, co jest uważane za największy skarb Imperium Inków – Machu Picchu.

Przez większość nocy padał deszcz, a chmury wciąż wiszą nisko, gdy wsiadamy do pociągu w Ollantaytambo, aby udać się w kierunku Machu Picchu. Podróż pociągiem przez zróżnicowane krajobrazy jest niezwykle piękna. Szeroka dolina szybko się zwęża, a po obu stronach rzeki Urubamba wznoszą się wysokie góry. Roślinność staje się coraz gęstsza, z pnączami i roślinami pasożytniczymi oplatającymi drzewa, im dalej w głąb doliny się posuwamy.

image

Po pięknej podróży pociągiem z Andów w kierunku dżungli docieramy do Domu Strażnika na obrzeżach Machu Picchu i możemy spojrzeć na całe miasto ruin. Lekko pada, ale to nie wystarcza, aby powstrzymać nasz entuzjazm. Niesamowite w tym mieście Inków jest to, że wygląda wspaniale z każdej perspektywy. Dajemy sobie dużo czasu, aby wszystko zobaczyć, tak by każdy mógł czerpać z tego jak najwięcej na swoich własnych warunkach. Aparaty fotograficzne pracują na pełnych obrotach. W połowie wycieczki większość z nas zrobiła już ponad 100 zdjęć.

image

Moją ulubioną świątynią jest Świątynia Kondora, którą oglądamy na samym końcu wycieczki. Tutaj skała została ukształtowana tak, aby przypominała ciało ptaka kondora z charakterystycznym białym pierścieniem piór wokół szyi. Dwa wystające fragmenty skały, skierowane ku niebu, tworzą potężne skrzydła. Widok jest sam w sobie imponujący, ale przy bliższym przyjrzeniu się zauważamy, że na skrzydłach kondora zostały zbudowane nisze. To tam umieszczano zmarłych po mumifikacji. Inkowie głęboko wierzyli, że po śmierci następuje przejście do nowego życia. A jakie zwierzę mogłoby być bardziej odpowiednie do pomocy w tej drodze niż kondor, który w tym rejonie potrafi wznosić się na kilka kilometrów w powietrze, aż staje się jedynie małą kropką na niebie? W małej komnacie pod skrzydłami świątyni znaleziono ofiary w postaci liści koki oraz kości, między innymi świnek morskich i lam, co wspiera teorię archeologów, że odbywały się tu ważne rytuały religijne.

Z wszystkimi tymi wrażeniami w pamięci schodzimy do małego miasteczka Aguas Calientes, gdzie czeka nas pyszny posiłek, zanim ponownie ruszymy w drogę powrotną do Ollantaytambo. Dzisiejsze doświadczenia były niezwykle różnorodne, a dla wielu z nas spełniło się wielkie marzenie.

Targ i urodziny pośród ruin świątyni

image

23 marca 2019

Dziś zaczynamy dzień od wizyty na targu San Pedro w Cusco. Zarówno na samym targu, jak i wzdłuż chodników wokół niego, siedzą kobiety sprzedające swoje produkty rolne. Wiele z nich oferuje białą gigantyczną kukurydzę, która jest charakterystyczna dla Cusco, ale można tu również kupić komosę ryżową, a także rozmaite owoce i warzywa, wszystko świeżo zebrane prosto z pól.

Nagle zapach się zmienia, staje się ostry. Dotarliśmy do sekcji mięsnej targu i trudno nie zastanawiać się, co europejska inspekcja sanitarna powiedziałaby na widok głów kóz leżących w misach, które zdają się na nas patrzeć. Dla uboższej części peruwiańskiej społeczności podroby i nieregularne kawałki mięsa stanowią stały element diety i są przygotowywane w smacznych zupach i gulaszach.

image

Potrzebujemy przyjemniejszych doznań zapachowych, więc przechodzimy do części targu, gdzie sprzedaje się czekoladę i kawę. Teraz w naszej grupie zaczyna się prawdziwy szał zakupów. Aromat kawy wypełnia nasze nozdrza i doskonale rozumiemy, dlaczego peruwiańska kawa zdobyła nagrodę za najlepszą kawę na świecie przez kilka lat z rzędu.

Następnie docieramy do wyjątkowej części targu. Mimo że religia katolicka jest bardzo rozpowszechniona w Peru, lokalna ludność nadal kultywuje dawne wierzenia rdzennych mieszkańców, pochodzące z czasów Inków i preinkaskich kultur. W tych wierzeniach kontakt z naturą jest kluczowy, a ofiary składa się m.in. Matce Ziemi i bogom gór. Na potrzeby tych rytuałów można na targu kupić wszelkie niezbędne składniki, od zasuszonych płodów lam, przez liście koki, zioła, kryształy i inne.

image

Po zapoznaniu się z codziennym życiem współczesnych Peruwiańczyków, zagłębiamy się w niezwykłe umiejętności budowlane Inków przy świątyni Sacsayhuamán na obrzeżach Cusco. Najbardziej imponujący jest tu rozmiar kamieni. W oddali dostrzegamy kamieniołom, oddalony o około 6 km i możemy sobie tylko wyobrazić, jak ogromnym wyzwaniem musiał być transport tych gigantycznych kamieni i ich precyzyjne obróbki, by pasowały do siebie jak harmonijne puzzle.

Robimy krótką przerwę w eksploracji świątyni, aby uczcić urodziny jednego z uczestników wycieczki. To niecodzienna okazja, by świętować urodziny wśród świątyń Inków, więc delektujemy się kawałkiem tortu i odśpiewujemy piosenkę, aby uczynić ten dzień wyjątkowym.

Wycieczkę kończymy przy Coricancha, największym centrum religijnym Inków w Cusco. Świątynia Słońca Inków została wykorzystana przez Hiszpanów jako fundament, na którym zbudowali kościół Santo Domingo, wznosząc go bezpośrednio na starym sanktuarium. Stare inkaskie mury można wciąż zobaczyć jako ciemną bazę pod kościołem. Na przestrzeni wieków trzęsienia ziemi kilkakrotnie spowodowały zawalenie się kościoła, podczas gdy świątynie Inków stoją tak, jak zostały zbudowane ponad 500 lat temu.

Pływające wyspy na jeziorze Titicaca

image

21 marca 2019

Mieszkamy w miejscu, gdzie posiadamy zapierający dech w piersiach widok na jezioro Titicaca, po którym dziś będziemy płynąć. Schodzimy do łodzi bezpośrednio z prywatnego pomostu hotelowego, słuchając kwakania kaczek, czując na skórze ostre promienie słońca i obserwując jasnoniebieskie niebo odbijające się w krystalicznej tafli jeziora. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas piękny dzień na wodzie.

Po półgodzinnej podróży docieramy do pływających wysp z trzciny. Lud Uros, który tu zamieszkuje, to fascynująca społeczność, która przez wieki przystosowała swoje życie do dość ekstremalnych warunków. Na każdej wyspie stoją okrągłe kobiety w kolorowych spódnicach, z długimi czarnymi warkoczami, które machają do nas z uśmiechem. Są to serdeczni ludzie, którzy przyjęli turystykę z otwartością. Kierujemy łódź ku jednej z wysp, gdzie jesteśmy przywitani słowami „Kamisaraki” – to lokalne pozdrowienie.

image

Siadamy i słuchamy, jak powstaje wyspa, obserwując przy tym pracę mężczyzn. Właśnie mocują kolejną małą wyspę. Proces ten polega na skręcaniu lin wokół wbitych w sieć korzeni eukaliptusowych palików. Następnie całość jest pokrywana trzciną ułożoną na krzyż. Dwa lata temu wyspa została przecięta gigantyczną piłą w wyniku konfliktu sąsiedzkiego. Nasza gospodyni, Olga Maria, opowiada, że piła ta wciąż jest nazywana „Sędzią” – i doskonale rozumiemy dlaczego. Teraz jednak przyszedł czas, aby kolejna rodzina dołączyła do tej wyspy i brała udział w codziennych obowiązkach, takich jak rybołówstwo, polowanie, turystyka oraz okresowa konserwacja wyspy.

image

Po wizycie na trzcinowych wyspach udajemy się na stałą skalistą wyspę Taquile. Społeczność tutaj również rozwinęła się na swój własny, wyjątkowy sposób. Na tej wyspie o powierzchni około 11 km² panuje cisza – brak tu hałasu samochodów, motocykli, osłów czy psów. Ludzie żyją tu stosunkowo prostym życiem, w którym dominuje praca ręczna. Cieszymy się spokojem, spacerując po ścieżkach wyspy. Ze szczytu możemy podziwiać rozciągającą się po horyzont taflę jeziora, a w oddali dostrzegamy ośnieżone szczyty pasma Cordillera Real w Boliwii. To imponujący widok. Po orzeźwiającym spacerze na plażę i kąpieli w chłodnej wodzie wracamy do miasta Puno. Przeczucie, które mieliśmy rano, gdy wsiadaliśmy na łódź, okazało się trafne. To był niezapomniany dzień.

Kondory i gorące źródła

image

19 marca 2019

Dziś dzień kondora. Ten ptak, mający największą na świecie rozpiętość skrzydeł – sięgającą nawet 3 metrów – majestatycznie unosi się wśród andyjskich szczytów, wykorzystując prądy powietrzne, by wznieść się na wysokość pozwalającą wyczuć padlinę z odległości kilku kilometrów. Podekscytowanie rośnie, gdy docieramy do punktu widokowego „Krzyż Kondora”, skąd można spojrzeć głęboko w kanion Colca. Początkowo, gdy docieramy, ponieważ w nocy padał deszcz, chmury wciąż wiszą nisko. Następnie powoli zaczynają się unosić, częściowo otulając nas mgłą. To magiczne doświadczenie – obserwować, jak góry okresowo wyłaniają się z chmur, tylko po to, by zaraz znów się w nich ukryć. Choć widok jest piękny, kaprysy chmur przeszkadzają nam w możliwości zobaczenia tych majestatycznych ptaków.

image

Nagle pojawia się jeden! Spodziewaliśmy się zobaczyć młodego ptaka z brązowym upierzeniem, ponieważ dorosłe kondory zwykle o tej porze roku wyruszają na wybrzeże, gdzie lwy morskie mają młode, aby żywić się łożyskami. Jednak to dorosły kondor – z charakterystycznym czarno-białym upierzeniem i białą obrożą wokół szyi. Widok jest urzekający, a choć ptak kilkakrotnie przelatuje w tę i z powrotem przed klifem, na którym stoimy, wciąż nie możemy się napatrzeć. Zyskujemy apetyt na więcej i postanawiamy zostać dłużej przy punkcie widokowym. Niestety chmury nie współpracują, wciąż się unoszą, zasłaniając widok.

image

Z powodu zachmurzenia jedziemy do innej platformy widokowej, zaledwie pół kilometra dalej. Ta krótka odległość wystarcza, aby pogoda tutaj była zupełnie inna. Nagle przed nami pojawiają się trzy kondory, a aparaty pracują pełną parą. Mamy wrażenie, że ptaki wykonują pokaz specjalnie dla nas, latając w okręgach tuż nad naszymi głowami. Przez resztę dnia dostrzegamy kondory zarówno na odległym horyzoncie, jak i bardzo blisko. To był wyjątkowo udany dzień. A staje się jeszcze lepszy, gdy zanurzamy się w naturalnych basenach z ciepłą wodą z gorących źródeł La Calera, podziwiając widok na rzekę Colca i Andy.

Arequipa – białe miasto

image

17 marca 2019

Przyjechaliśmy do Arequipy, więc dzisiaj przyjrzymy się bliżej klasztorom i kościołom, które są charakterystyczne dla miasta. Na fasadzie kościoła jezuitów podziwiamy liczne, misternie wykonane detale wyrzeźbione przez lokalnych artystów. Zastanawiamy się, dlaczego kościoły są tak bogato zdobione, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Wyjaśnienie jest dość proste: kiedy budowano pierwsze kościoły w Peru, rdzenna ludność nie mogła wchodzić do Domu Bożego. W ramach nawracania na wiarę katolicką musieli stać na zewnątrz i uczestniczyć we mszy z placu przed kościołem.

Idziemy dalej na główny plac w Arequipie, gdzie majestatycznie wznosi się katedra, zajmując całą jedną stronę placu. Podobnie jak wiele innych kościołów w mieście, katedra została zbudowana z wulkanicznego materiału zwanego sillar. Około roku 1600 wulkan Huaynaputina wystrzelił kolumnę popiołu na wysokość 13 kilometrów, pokrywając ogromne obszary kilkoma kilometrami sześciennymi pyłu. Ten zwarty, białawy popiół od tego czasu wykorzystywano jako materiał budowlany w całym mieście, co przyniosło Arequipie przydomek „białe miasto”.

image

Istnieje pewna znana budowla w Arequipie, która nie zachowała wszędzie swojej powierzchni z białych kamieni wulkanicznych – mowa o klasztorze Santa Catalina. Zwiedzanie tego rozległego kompleksu budynków to wyjątkowe doświadczenie, szczególnie dlatego, że daje nam wgląd w życie nowicjuszek i zakonnic. Klasztor zajmuje powierzchnię 20 000 m², a naszą wycieczkę zaczynamy w sali rozmów. Kiedy nowicjuszki, zwykle w wieku około 12 lat, wkraczały za mury klasztoru, mogły widywać swoje rodziny jedynie przez podwójne kraty, które uniemożliwiały jakikolwiek kontakt fizyczny. Zwyczajem było, że drugie dziecko z bogatych rodzin miało służyć Bogu, stając się zakonnicą lub mnichem.

Siedząc po stronie nowicjuszek, odczuwamy lekki smutek na myśl, co mogły czuć te młode dziewczęta. Jednak po okresie względnej samotności ich życie zmieniało się, gdy zostawały zakonnicami. Zamieszkiwały w małych domkach, które ich rodziny budowały na terenie klasztoru, a każdy dom miał nawet czterech służących.

Spacerujemy pięknymi uliczkami klasztoru, gdzie ochrowe ściany budynków wyraźnie kontrastują z jasnobłękitnym niebem, tworząc niesamowite kompozycje. Wewnątrz domów oglądamy piękne meble, porcelanę, instrumenty muzyczne i inne przedmioty. Całość przypomina raczej luksusowe życie córek bogaczy, co zwykle nie kojarzy się z życiem zakonnym. Jednak po reformie pod koniec XIX wieku położono kres życiu w luksusie. Widzimy między innymi, jak dawny kościół został przekształcony w dużą kuchnię, gdzie zakonnice wypiekały chleb, który sprzedawały, zarabiając w ten sposób na swoje utrzymanie.

Rysunki z Nazca i indiański cmentarz

image

15 marca 2019

Dziś nadszedł czas, aby przyjrzeć się bliżej tajemniczym rysunkom Nazca. Nisko położone słońce wczesnym rankiem i późnym popołudniem zapewnia najlepsze oświetlenie do ich obserwacji. Po wczesnym śniadaniu udajemy się na lotnisko, gdzie dzielimy się na małe samoloty mieszczące 4-6 pasażerów. I ruszamy, by zobaczyć ogromne geoglify stworzone przez lud Nazca na pustynnych równinach. Technika ich powstania była prosta. Usunięto ciemną, wierzchnią warstwę kamieni, aby odsłonić jasny piasek, a w ten sposób powstały długie, wijące się linie, które tworzą m.in. kolibra, pająka i małpę. Przez lata w pobliżu rysunków znaleziono wiele fragmentów ceramiki i innych ofiar, co sugeruje, że geoglify powstały, aby przywołać deszcz w okresie ekstremalnej suszy. Lot nad tym obszarem to niezwykłe przeżycie, a po wylądowaniu wszyscy są pełni entuzjazmu.

image

Słońce stoi już wysoko na niebie, gdy jedziemy na cmentarz, używany przez lud Nazca około 1500 lat temu. W dawnych peruwiańskich kulturach zwyczajowo dawano zmarłym dary, które miały im służyć w podróży do kolejnego życia. Z biegiem czasu wielu rabusiów grobów widziało w tych miejscach okazję do wzbogacenia się. Dlatego idąc oznaczoną trasą pomiędzy otwartymi grobami, widzimy porozrzucane fragmenty kości, skorupy ceramiki i resztki tkanin. Dopiero pod koniec lat 80. położono kres plądrowaniu grobów w tym rejonie. Rozmawiamy z kilkoma pracownikami odpowiedzialnymi za utrzymanie terenu, którzy opowiadają, że niedawno odkryto nietknięty grób o dwóch poziomach, który wkrótce ma zostać poddany wykopaliskom. Już nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się więcej o tym odkryciu, gdy znów tutaj wrócę.

image

Wieczorem docieramy na malowniczą plażę przy Puerto Inka. Zatrzymujemy się w małym hotelu tuż obok portu, gdzie w czasach Inków łowiono duże ilości ryb, suszono je i wysyłano w górzyste rejony na grzbietach lam, wykorzystując system inkaskich szlaków. Wybieramy się na krótki spacer, aby zobaczyć ruiny z czasów Imperium Inków. W niewielu miejscach na świecie dziedzictwo kulturowe jest tak bogate i wszechobecne jak w Peru. Rozumiem, dlaczego nasi goście są zachwyceni możliwością tak bliskiego obcowania ze skarbami kultury tego kraju. Wszystkie dzisiejsze, liczne wrażenia kulturalne przetwarzamy na tarasie restauracji, słuchając melodyjnego szumu fal.

Wyspy Ballestas

image

14 marca 2019

Dla wielu podróż do Peru to przede wszystkim spełnienie marzenia o zagłębieniu się w historię Imperium Inków i zobaczeniu Machu Picchu. To tego rodzaju bogactwa najczęściej kojarzy się z krajem. Dziś jednak mamy w programie zupełnie inne skarby.

Wyruszamy na Islas Ballestas – grupę wysp położoną 22 km od wybrzeża Peru, nazywaną potocznie mini-Galapagos. Po drodze mijamy półwysep Paracas, gdzie dzisiaj możemy zobaczyć wyjątkowe zjawisko. Piasek na półwyspie nabrał białawego odcienia, ponieważ sól z ziemi wyciągnięta została na powierzchnię przez intensywną ulewę, która przeszła tydzień temu. To niezwykły widok, którego w ciągu moich 12 lat pracy jako przewodnik nigdy wcześniej nie doświadczyłam, ponieważ jest to zazwyczaj jeden z najbardziej suchych regionów w całym Peru.

image

Płyniemy dalej na Wyspy Ballestas, gdzie lwy morskie gromadzą się w towarzystwie kormoranów, głuptaków, pelikanów, rybitw inkaskich oraz stad pingwinów Humboldta.

Wyruszamy tam otwartą motorówką, zbliżając się bezpośrednio do terytorium ptaków i ssaków. Im bliżej podpływamy, tym wyraźniejsze stają się ryki samców lwów morskich dobiegające z plaży. To właśnie czas rozrodu, więc samce intensywnie oznaczają swoje terytoria, pilnując swoich grup liczących po 15-20 samic oraz ich młodych. To imponujący widok, i czujemy się uprzywilejowani, mogąc obserwować z bliska to naturalne widowisko.

image

Ale to, z czego wyspy są najbardziej znane, to ogromna populacja ptaków i co za tym idzie, gruba warstwa guano (ptasich odchodów), która pokrywa całą wyspę. Klify dosłownie czernią się od ptaków, a nasze kapelusze pełnią podwójną funkcję, chroniąc nas również przed ewentualnymi „niespodziankami” z góry. To właśnie guano odegrało kluczową rolę w rozwoju gospodarczym Peru – przez lata nazywano je białym złotem, ponieważ było jednym z głównych produktów eksportowych kraju, używanym do nawożenia ziemi uprawnej.

Później, gdy słońce zaczyna już powoli zanurzać się w morzu, zatrzymujemy się przy wieży przy drodze. Na pierwszy rzut oka trudno zrozumieć, dlaczego tu stajemy. Dopiero gdy wchodzimy na 11-metrową wieżę, możemy dostrzec trzy rysunki Nazca. To zagadkowe linie, które powstały na pustyni około 1500 lat temu. Jutro niektórzy uczestnicy wycieczki będą mieli okazję polecieć nad tym obszarem i zobaczyć wszystkie linie z lotu ptaka.